Inne

Kieszonki na sztućce – posiłkowe wyciszacze DIY

Kultura spożywania posiłków to ważny element w edukacji najmłodszych dzieci. Obserwując naszych podopiecznych możemy zauważyć, jakie umiejętności zachowania się przy stole wynieśli z domu. Niejednokrotnie zdarza się, że jako nauczyciele i wychowawcy, jesteśmy zobligowani do tego, by wykształcić w dzieciach podstawowe zasady kulturalnego zachowania przy stole i samego jedzenia.

Grupa żłobkowa czy przedszkolna stawia przed nami nie lada wyzwania. W pojedynkę musimy – kolokwialnie mówiąc – „ogarnąć” kilkanaście osób na raz, podczas jednego z najtrudniejszych elementów rozkładu dnia w placówce. Tak, uważam, że organizacja pracy podczas przygotowań do, w trakcie i po obiedzie, jest bardzo trudna. Wymaga sporych umiejętności, cierpliwości, wytrwałości i konsekwencji w podejmowanych działaniach. Jednak bądźmy ze sobą szczerzy. Na wypracowanie odpowiednich nawyków potrzebny jest czas. Mnóstwo czasu! Zwłaszcza, że nie pracujemy z jednym dzieckiem, a z całą grupą, w której każdy ma inne umiejętności, doświadczenia, inne wpojone wartości, normy, zasady. Nie możemy oczekiwać – i chyba rzadko kto z nas nauczycieli i wychowawców liczy na to – że wszystkie elementy posiłkowego savoir – vivre, zostaną opanowane w tym samym czasie.  Dlatego nasza droga kształtowania prawidłowego zachowania przy stole, niejednokrotnie trwa kilka lat. 

Muszę przyznać, że dopiero w tym roku szkolnym udało się osiągnąć to, że dzieci spożywają posiłki w ciszy. Mam bardzo żywiołową grupę. Przez ostatnie dwa lata, bardzo trudno było zapanować nad rozmowami w trakcie jedzenia. Także w dosłownym tego słowa znaczeniu – w trakcie jedzenia! Przypominanie, zwracanie uwagi dawało krótkotrwałe efekty. Jednak w końcu udało się. Teraz śniadania, obiady i podwieczorki to stałe momenty w naszym dniu, w trakcie których przechodzący obok naszej sali, mógłby pomyśleć, że nikogo w niej nie ma. No powiedzmy, że mógłby tak pomyśleć. Bo co prawda buzie faktycznie zajęte są jedzeniem, a nie rozmowami i nawet w trakcie oczekiwania na drugie danie są w stanie pozostać w stanie spoczynku, czego już nie można powiedzieć o rękach. Oczywiście, jestem pewna, że i etap zabawy sztućcami w końcu minie, ale czemu by tego nie przyspieszyć? Z ograniczeniem lub całkowitym zniwelowaniem rozmów podczas spożywania posiłków jest o tyle problem, że poza zwróceniem uwagi, odwołaniem do przyjętych zasad (np. grupowego kodeksu), nie mamy zbytnio innych możliwości wpłynięcia na zmianę niepożądanego zachowania.

Z zabawą sztućcami, poza wspomnianymi wyżej argumentami, może być inaczej. 

Inspiracją do stworzenia sztućcowych kieszonek były restauracje. I mimo, że nie jestem ich stałą bywalczynią, to pomysł trafił do mnie bardzo szybko. Nie tak dawno, przypomniało mi się, że na początku swojej pracy zawodowej, w pierwszej grupie której byłam wychowawczynią, wprowadziłam kieszonki na sztućce. Wtedy akurat nie chodziło o to, by zapanować nad zabawami nakryciem stołowym, a jedynie o walory estetyczne i higieniczne. Dziś, mimo tego, że estetyka i higiena także mają ogromne znaczenie, chodzi mi bardziej o funkcjonalność owych kieszonek. Ponadto, spełniają one swoją funkcje o wiele lepiej niż serwetki, ponieważ są wielokrotnego użytku – śmiało mogą być myte np. wilgotną szmatką czy ściereczką. 

Wykonanie takich kieszonek, dla licznej grupy zabiera troszkę czasu, ale stanowi dla mnie (i zapewne wiele z Was także to doceni) idealny sposób na wyciszenie po całym dniu pracy.

Odnosząc się do swoich doświadczeń z początku kariery, przygotowałam kilka zestawów kieszonek, które wykonane zostały z zalaminowanych kartek papieru.

Zalaminowaną kartkę formatu A4 rozcinamy na pół i z jednej połówki odcinamy mniej więcej jej 1/4 części. Za pomocą zszywacza łączymy obie kartki wzdłuż 3 boków i w zasadzie kieszonkę mamy gotową. Ja, by nadać kieszonkom mniej sterylny wygląd i by je nieco zabezpieczyć, okleiłam miejsca zszycia ozdobną taśmą klejącą. Taka kieszonka, z racji swego rozmiaru idealnie nadaje się na łyżkę, widelec i nóż – czyli na komplet dla starszaków. By mniejsza liczba sztućców nie „gubiła” się w kieszonce, możemy przed zszyciem jednej ścianki, nieco ją przyciąć. 

Niestety, minus zalaminowanych kieszonek jest taki, że sztućce w niej się ślizgają a tym samym, stanowią intrygujący przedmiot do eksplorowania. Mówiąc wprost, dzieci w dalszym ciągu miały sposobnośc do zabawy sztućcami.

Niedawno wpadłam na pomysł, by do stworzenia kieszonek wykorzystać piankowe arkusze. Sposób „produkcji” kieszonki jest podobny do tej laminowanej. Z tym, że arkusz składamy na pół i rozcinamy. W jednej połówce odcinamy mniej więcej 1/4 jej części i sklejamy za pomocą kleju na gorąco lub Magica. Dodatkowo, w takiej kieszonce możemy wydzielić osobne miejsca na łyżkę i widelec. Wystarczy po środku arkusza poprowadzić linię klejem. Ozdabianie taśmami w tym przypadku jest nieco utrudnione, bo zwykłe się odklejają. By tak się nie działo, musimy użyć taśm klejących ozdobnych, ale materiałowych.  I kieszonki z podziałem na poszczególne sztućce mamy gotowe. 

W przypadku kieszonek z pianki nie dochodzi do ślizgania się, a tym samym sztućce pozostają w jednym miejscu. Wyodrębnienie dwóch kieszonek w ramach jednej, dodatkowo blokuje przemieszczanie się łyżek i widelców i niecierpliwe rączki, nawet jakby chciały, nie są w stanie przeprowadzić żadnej zabawy. Pianka jest także bardziej elastyczna i poddaje się kształtom sztućców, czego nie można powiedzieć o kieszonkach laminowanych. One pod wpływem łyżki czy widelca, ulegają wygięciu, co powoduje, że nie leżą stabilnie na stole. 

Starsze dzieci można zachęcić do wykonania własnych kieszonek. Proponuję wtedy skorzystać z arkuszy piankowych i kleju magicznego. 

By zarówno starszaki, które same wykonają kieszonki, jak i młodsze dzieci, dla których my stworzymy taki „pomocnik” dbały o niego i szanowały włożoną w ich stworzenie pracę, możemy zaproponować ozdobienie kieszonek piankowymi naklejkami lub wycinkami z dziurkaczy. Wtedy na pewno dzieci będą bardziej „zżyte” z wytworem swojej pracy, co jednocześnie poskutkuje dłuższą użytecznością kieszonek.

Agata Bober – autorka bloga „Boberkowy World” bogatego w pomysły na: gry i zabawy, prace plastyczne, a także zajęcia dydaktyczne w przedszkolu. Nauczycielka wychowania przedszkolnego.  Wychowawca grupy żywych i rezolutnych 5-latków. Pasjonatka swojej pracy. Poszukiwaczka nowych form i metod pracy z dziećmi.  Fanka eko -plastyki.